Święta minęły a ja wylądowałam w łóżeczku na antybiotyku,
przez co mój wyjazd do Krakowa się opóźni. W domku nie mam dostępu do aparatu,
a nie chce was zaniedbywać postanowiłam napisać post o postanowieniach noworocznych.
Koniec roku już za kilka dni, przez co przyszedł czas na
wybieranie postanowień. Rozliczając się z roku poprzedniego cześć założeń się
udała jednak powracam do mojego systemu postanowień z roku 2011, który polegał
na comiesięcznych założeniach. Co miesiąc chce walczyć z moimi słabościami i
trudnym charakterem. Sądzę, że taki system ma o wiele większą szansę
zrealizowania założeń.
![]() |
www.demotywatory.pl |
Już teraz wiem, że
przez każdy miesiąc chce przeczytać minimalnie jedną książkę (jak w roku 2012)
oraz kontynuować naukę języka angielskiego, no może bardziej intensywnie J
Styczeń będzie miesiącem walki o siebie:
ï
Znaleźć pracę- to mówi chyba samo przez się;
ï
Ograniczyć jedzenie: słodycze i Fast Food’y-
maksymalnie raz w tygodniu. Ja wiem, że to nie zdrowe, ale czasami nachodzi ochota
na pizze, KFC lub batoniki, więc wole postawić przed sobą postanowienie realne
do zrealizowania.
ï
Dbanie o ciało od zewnątrz poprzez codzienne
balsamowanie ciała oraz wewnętrzne przy pomocy picia dwa razy dziennie zielonej
herbaty;
ï
Ćwiczenia w domku- dobrze by było codziennie,
ale może zacznę, co drugi dzień.
ï
Walka z charakterem- narzekanie i marudzenie.
Postaram się…
A wy macie jakieś postanowienia? Co sądzicie o moich? Chcecie wiedzieć jak poszło mi z ich realizacją po miesiącu, albo z czym będę walczyć w lutym?
Pozdrawiam!