czwartek, 14 marca 2013

DIY- pomadka

Hej!
Dzisiaj przychodzę z moim pierwszym DIY. Oglądając w ubiegłym tygodniu filmik Karoliny ze Stylizacji 2 link stwierdziłam, że również sama troszkę pokombinuję z moimi pomadkami.

Oto co jest nam potrzebne:









Jakiś czas temu mama obdarowała mi pomadką, którą użyła ze dwa razy. Niestety kolor nie do konca mi pasował i pomadka przeleżała kilka miesięcy. Mowa jest o pomadce Esprit w odcieniu 216.














Na początek na łyżeczkę przekładam pomadkę ochronną z Nivei oraz pomadkę.














Następnie na podkładce położyłam podgrzewacz i go zapaliłam. Łyżeczkę trzymam nad ogniem.













Po krótkiej chwili wszystko się rozpuściło i otrzymałam taką konsystencję.

Niestety po przelaniu pomadki i ochłodzeniu odcień niewiele zbladł.




Zdecydowałam się dołożyć waniliowy krem uniwersalny z Orilame. Ma on konsystencję typowej wazeliny.








Ponownie na łyżeczkę wykładam kremik z Orilame i zastygnięta pomadkę.

Następnie rozgrzewam nad świeczką do momentu roztopienia się obydwu substancji i przelewam płyn do opakowania po pomadce.

Wkładam wszystko na ok. pół godziny do lodówki i pomadka jest gotowa do użytku.









Oto jak wygląda pomadka w opakowaniu.





Kolorek na dłoni jest bardzo delikatny.
Pomadka jest bardzo kremowa.















Ze względu na dodanie pomadki ochronnej i kremu uniwersalnego pomadka ma teraz właściwości nawilżające.






To samo zrobiłam z pomadką z Oriflame, którą również nie używałam:

I otrzymałam taki odcień:



Która pomadka wam się bardziej podoba?
Może was choć troszkę zainspirowałam do wykorzystania starych pomadek i tchnienia w nie nowego życia?

Pozdrawiam!
Soemi87

P.S. Biorę udział w rozdaniu u Sekretów Naszego Piękna. Was też zapraszam :D

23 komentarze:

  1. średnio wygląda w "opakowaniu" ale na ustach bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta pierwsza zdecydowanie :) fajny eksperyment, pewnie kiedyś wypróbuję takie coś, bo też mi pomadki zalegają w szafce..

    OdpowiedzUsuń
  3. ta druga moim zdaniem super, ta pierwsza tak średnio, trochę jednak jej koloru brakuje...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta z oriflame prezentuje się super po lekkim tuningu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie się podoba ta pierwsza - lubię delikatne kolorki :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja właśnie planuję jutro przetopić jedną szminkę, bo nie podoba mi się jak wygląda na ustach. Dodam wazeliny i zobaczymy co wyjdzie. I tak jej nie używam, więc strata nie będzie duża jeśli coś pójdzie nie tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super sposób, podoba mi się druga najbardziej. Pozdrawiam koleżankę z Klubu Młodych Blogerek. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie głupi pomysł, może sama z niego kiedyś bym skorzystała, ale jednak topiłabym w kąpieli wodnej a nie nad świeczką.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wpadłabym nigdy na ten pomysł. :D Bardzo ciekawy. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo pomysłowe, ja chyba jednak jestem za leniwa na takie eksperymenty :D

    OdpowiedzUsuń
  11. o ciekawe, spróbuję tak zrobić..
    a podoba mi się bardziej nr 2 :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam, ze nigdy czegoś takiego na oczy nie widziałam :P. Ale bardzo ciekawy sposób. Podoba mi się! ta z Oriflame jest śliczna :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj chyba by mi się nie chciało tak z tym bawić ;-) Ale pomysł fajny :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardziej mi się podobają Twoje kolorki niż mój "pomidor" ;) Bardzo subtelne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny pomysł, tym bardziej że kosmetyk leżałby nie używany. Mam jedną taką czerwień, która leży i się starzeje :>

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny pomysł:) muszę kiedyś wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  17. jej to świetny pomysł muszę go kiedys wypróbować ;D całuski.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwsza :) chociaż druga też fajna :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)